Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!


Strona główna
Aktualności

Ogólnie

Wstęp na zamek
Dojazd
Parking
Stan obecny
Historia

Władcy zamku
Ciekawostki
Legendy

Turystyka

Artykuły
Galeria

Księga gości
Warto zobaczyć

Kontakt
Bibliografia

 

 


 

 

 

     Zagłada zakliczyńskiego getta

            Przeciwko Żydom w czasie wojny były prowadzone różne akcje propagandowe, aby wywoływali oni na sam widok obrzydzenie. Nie inaczej było również w Zakliczynie. Niemcy rozwieszali plakaty, na których były zdjęcia z karykaturami Żydów z wąsami i pejsami, w których plątały się wszy. Napis brzmiał: „Żydzi – wszy – tyfus plamisty”. Nikt jeszcze wtedy nie przypuszczał jednak jaki los zgotują hitlerowcy Żydom. Ograniczano im swobody jak tylko można było. Nakazano noszenie opasek na lewym ramieniu z gwiazdą syjonistyczną, a dowiedziawszy się o tym, że niektórzy ściągają ją żeby można było spokojnie zrobić zakupy, wyłapywali i rozstrzeliwali na miejscu. Były to dopiero początki tego co miało stać się z Żydami w całej Europie.

            W Zakliczynie Żydzi zabierani byli do przymusowych prac na terenie gminy i poza nią np. w Wielkiej Wsi. Któregoś dnia padł rozkaz aby wszyscy Żydzi spakowali się i wstawili w jednym miejscu w Zakliczynie. Po wcześniejszym wysiedleniu wszystkich nieżydowskich mieszkańców, w obrębie ulic Piłsudskiego, Malczewskiego i Browarki utworzono getto dla Żydów, gdzie stłoczono około 1500 osób. Teren getta objął około 40 domów, gdzie wprowadzono Żydów i ogrodzono cały teren parkanem z desek z drutem kolczastym na górze. Bramę wjazdową zrobiono między domem przy ulicy Piłsudskiego, w której mieścił się Judenrat, a domem Ekerta przy rynku. Druga brama znajdowała się u wylotu ul. Piłsudskiego na ul. Malczewskiego.

 

 

Plan getta w Zakliczynie (Rysunek w oparciu o wskazówki Stefana Ściborowicza wykonał Jan Szczerba)

 

Mieszkańcy Zakliczyna pomimo tego, że za wejście na teren getta i za pomoc Żydom groziła kara śmierci, próbowali jakoś im pomóc ponieważ byli to przecież ich koledzy ze szkoły, przyjaciele, znajomi. Błagali o żywność. Artykuł ten napisałem na podstawie tekstu umieszczonego w "Zeszytach Wojnickich", którego autorzy przeprowadzili rozmowę ze Stefanem Ściborowiczem dnia 16 czerwca 1993 roku. M.in. właśnie on pomagał Żydom ryzykując życie. Kiedy do getta dostarczył worek ziemniaków na jego oczach odegrały się straszne sceny, worek rozszarpano a ziemniaki wyrywano sobie z rąk, panował straszny głód. W getcie znajdowały się również osoby spoza Zakliczyna, byli Żydzi z Gromnika, Wojnicza, Czchowa, Bobowej, Krakowa i innych miejscowości.

Pewnego dnia do Zakliczyna przyjechała większa ilość Niemców i otoczyli getto. Na rynku rozłożyli krzesła i parasole skąd kierowali całą akcją. Nakazano Żydom zabranie tylko najwartościowszych rzeczy i przygotowanie do opuszczenia getta. Kiedy wszyscy już się zgromadzili Niemcy przeszukali mieszkania, a kiedy znaleźli chorą Żydówkę siedzącą na łóżku rozstrzelali ją na miejscu. Wszystkich Żydów popędzono na targowicę (osiedle XXV-lecia) i uformowano z nich kolumnę, zastrzelono wtedy prawnika Kupfera, który dawał znać Niemcom, że ta cała sytuacja go dziwi. Zostali oni wysłani do Gromnika i wsadzeni w wagony z okienkami z drutu kolczastego, a na dnie wagonów znajdowała się warstwa miału wapiennego. Następnie wywieziono ich  do obozu zagłady w Bełżcu. Było kilka prób ukrycia się przed wywózką. W piwnicy przy ul. Piłsudskiego 33 ukryła się rodzina z małym dzieckiem. Znaleziono ich jednak i umieszczono w areszcie gminnym, ktoś nawet dostarczył im piłeczkę do żelaza, którą próbowali przeciąć deskę. Nie zdążyli jednak i rozstrzelano ich gdzieś w kępie nad Dunajcem. Rozstrzelano również szkolnego kolegę Stefan Ściborowicza, ukrywał się na strychu jednego z domów przy ulicy Mickiewicza, jednak jego też odnaleziono. Udało się jedynie uciec trzem Żydówkom, Hudesowej wraz z córeczką i jej siostrze Ebenholz, ukrywał je przez pewien czas Albin Chwiej zakliczynianin mieszkający w Woli Stróskiej. Salcia Ebenholz po wojnie przyjechała do Zakliczyna, aby zorganizować ekshumację rozstrzelanych.

W getcie pozostało nadal kilkudziesięciu Żydów, którzy mieli porządkować majątek żydowski do skrzyń. Następnie skrzynie te wywieziono najprawdopodobniej do Niemiec, natomiast resztę łącznie z meblami sprzedawano na rynku. Żydzi znajdujący się nadal w getcie żyli nadzieją, że Niemcy ich oszczędzą i pozostawią przy życiu. Jednak pewnego dnia ponownie przyjechała większa ilość hitlerowców, otoczyli getto i przystąpili do likwidacji. Według informacji przekazanej przez pana Jana Mietelskiego egzekucja miała miejsce 23 grudnia 1943 roku, w przeddzień wigilii, rozstrzelano wówczas 70 osób. Żydów prowadzono w grupach po dwunastu na miejsce egzekucji koło bożnic. Mieszkańcom Zakliczyna zabroniono wychodzenia z domów a nawet wyglądania przez okna. Pan Ściborowicz obserwował egzekucję wraz z kolegę Gałkiewiczem z domu przy ul. Malczewskiego 1. Dwóch Żydów próbowało uciec z szeregu, jeden został zastrzelono, natomiast drugiemu udało się uciec. Był to młody Żyd z Wojnicza. Skazańców rozstrzeliwano nad wykopanym wcześniej dołkiem. W ostatniej partii prowadzonych na rozstrzelanie było już tylko dwóch Żydów, jednym z nich był brat Salci Ebenholz, która ocalała. On właśnie wskazał Niemcom w kierunku gdzie obserwowali egzekucję Stefan Ściborowicz wraz z Gałkiewiczem. Momentalnie padły w ich kierunku strzały, jednak szczęśliwie nie trafiły celu. Po egzekucji dołek ze zwłokami zasypano wapnem i ziemią, natomiast dozorowanie getta polecono straży ogniowej.

 

 

 

Z balkonu tego domu obserwował Stefan Ściborowicza wraz z Gałkiewiczem przebieg egzekucji - Fot. Zbigniew Zawiślak

 

 

Stefan Ściborowicz - nestor kultury na ziemi zakliczyńskiej, w latach 70-tych wydzierżawił budynek przy ulicy Mickiewicza w Zakliczynie, gdzie prowadził założony przez siebie zespół teatralny. Kolekcjoner pamiątek ziemi zakliczyńskiej, co doprowadziło do powstania Regionalnej Izby Pamiątek "Pod Wagą". Nazwa "Waga" wzięta od konspiracyjnego pseudonimu Heleny Międzyrzeckiej, która w czasie II wojny światowej mieszkała przy ulicy Mickiewicza 23, gdzie stworzyła punkt kontaktowy dla partyzantów z Armii Krajowej.  Inicjator i założyciel Samarytańskiego Towarzystwa im. Jana Pawła w Zakliczynie oraz Domu Pogodnej Jesieni. Honorowy Obywatel Miasta i Gminy Zakliczyn. 

 

 

Źródło:

Zagłada zakliczyńskiego getta : (tragedia wojnickich Żydów dopełniła się w Zakliczynie)/ Stefan Ściborowicz //Zeszyty Wojnickie .-1993 nr 10

Rozmowa z panem Stefanem Ściborowiczem odbyta 16 czerwca 1993 roku  

dodano: 18 czerwca 2007          

 

Galeria:






 

 

 

Copyright (c) 2007 - 2010 by pitos. Wszelkie prawa zastrzeżone